Music

Lista obecności ^^

wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział III

Na początek ostrzegam tylko, że na początku rozdziału będzie trochę +18.


- -------- - -------- -

- Wstawaj, suko!- do jej uszu doszedł ten znienawidzony głos. No tak, którzy inny byłby na tyle miły, by budzić ją w taki sposób.- Jasna cholera, jeśli się zabiłaś to cię zamorduję!- hm, bardzo inteligentnie z jego strony. No cóż, chyba czas wstawać.
Podeszła niechętnie do drzwi, wiedziała bowiem, że wcześniej czy później będzie musiała to zrobić.
Gdy tylko przekręciła klucz, do pokoju wpadł zdenerwowany Josh, rzucając na łóżko jakąś szmatkę.

- Znów mam grać?- spytała, myśląc o kolejnej roli żony. On jednak uśmiechnął się kwaśno i podszedł do niej. Momentalnie się odsunęła i dotknęła plecami chłodnej ściany.

-  Tak kotku, masz grać siebie.- wyszeptał a po jej krzyżu przeszedł dreszcz obrzydzenia.- Czyli dziwkę, którą jesteś.- mówiąc to rzucił nią o łóżko i brutalnie wpił się w usta.
Jedną rękę położył na jej piersiach a drugą zaś wsadził między nogi. Minako zaprzestała szarpania, gdyż wiedziała, że się jej oberwie.za tego typu zachowanie. Postanowiła leżeć więc grzecznie i czerpać z tego minimalną ''przyjemność''.
Blondyn rozpiął jej koszulę odkrywając bielizną. Bez zastanowienia zerwał z niej stanik. Hm, szkoda. Lubiłam go.- pomyślała.

Znów ohydne +18!

Zaczął obiema dłoni miętosić jej piersi najpierw lekko, następnie mocno. Ugryzł ją obok sutka a potem pociągnął za niego i zaczął ssać. Drugą rękę przeniósł na jej czułe miejsce i zaczął delikatnie pocierać przez materiał koronkowych majtek. Wsunął go za gumkę i bez żadnych ceregieli wepchnął go w nią i zaczął robić jej palcówkę.
Minako zagryzła wargi, i próbowała myśleć o czymkolwiek innym, tylko nie o tym, co się teraz działo z jej ciałem. Jak na złość jednak nie potrafiła skupić swej uwagi na niczym innym.
Nagle wszelki uścisk zelżał a ona spojrzała w górę nic nie rozumiejąc. On widząc jej wzrok, powiedział:

- Co? Zawiedziona?- zaśmiał się głośno, jakby powiedział właśnie najśmieszniejszą rzecz pod słońcem.- Nie będę cię męczył, mamy za około dwie godziny gości. Będzie to mój stary, dobry przyjaciel wraz ze swym niewolnikiem.- jej różowe oczy rozszerzyły się momentalnie.- I co? Cieszysz się? W końcu spotkasz kogoś takiego jak ty.- znów się roześmiał i wyszedł, zostawiając ją samą z rozdygotanym sercem.
C-co? Ale jakto?...Jest nas...więcej?- pomyślała wciąż niedowierzając.  Nie miała jednak czasu, by dłużej się nad tym zastanawiać.
Podniosła się do siadu i wzięła w rękę przyniesiony przez swego Pana kawałek materiału.
Przez jakiś czas przekręcała go w dłoniach, szukając jakiś oznak, które mogą mówić ; co to jest, jak to się zakłada, gdzie dół a gdzie góra.
Po dłuższych oględzinach stwierdziła, że nic jej to nieda, bo jakby nie odkręcić to zawsze będzie wyglądało tak samo.
Dziewczyna westchnęła zrezygnowana i naciągnęła na siebie czarny, cienki materiał, który sięgał od połowy piersi do tyłka. Gdy tylko naciągała ją na piersi, to czarne coś odkrywało jej cały tyłek, a gdy zakrywała tyłek, wychodziły piersi.

- Skubaniec jeden.- mruknęła i przejrzała się w lustrze.
Gdy zobaczyła swe odbicie, fale obrzydzenia powróciły. Zerwała się szybko i pobiegła do toalety by zwymiotować. Choć opróżnienie żołądka trochę poprawiło jej samopoczucie, to wciąż nie zmieniało faktu, że za niedługo przyjdą ONI... Z Josh'em nigdy nie wiadomo. Nikt by się nie zdziwił, gdyby zaplanował na dziś dziką orgię.
 Nie mając nic innego do roboty, wróciła do pokoju i zaczęła czytać jedyną książkę znajdującą się w tym pokoju.
Czas nagle przyspieszył i nim się spostrzegła, przyszła po nią Cecile i zaprowadziła do tak zwanego ''pokoju przyjęć''.
Gdy Minako podniosła głowę, złączyła się spojrzeniem z niebieskowłosą kobietą siedzącą na krześle.









Zdziwiła ją pewność siebie i swoboda, którą spostrzegła we wzroku nieznajomej. Jakby to ona była panią...Pomyślała, ale w jednej chwili zauważyła jeszcze jedną postać, siedzącą w rogu sali.
Był to młody chłopak o delikatnej cerze, brązowych włosach i zielonych oczach, pałających pustką.
Minako rozdziawiła usta ze zdziwienia....
Nie...przecież to niemożliwe...Chłopak nie może być niewolnikiem kobiety...A jednak.-dodała gorzko.
Chłopak widząc, że mu się przygląda, uśmiechnął się nań ciepło.

- Widzę, że zaskoczyło cię to iż ja tutaj jestem Panem a raczej Panią.- bardziej stwierdziła niż spytała. Minako wciąż stała w jednym miejscu, ale Josh popchnął ją w stronę kobiety, który wyciągnęła do  niej kościste dłonie. Po ciele dziewczyny przeszedł dreszcz....Ta dziwna kobieta napawała ją lękiem równie mocno, jak obraz wiszący na korytarzu.

- Hmm, niezły okaz.- mruknęła jakby do siebie i zaczęła oglądać ją, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Minako nie podobało się to, wcale a wcale. Ku jej wielkiej uciesze, kobieta puściła ją wreszcie a ona zajęła wyznaczone jej miejsce obok nowego niewolnika. Gdy dosiadła się do niego, on nie szepnął do niej ani słowa. Nawet nie spojrzał, siedziała więc cicho, ignorując głośno rozmawiających właścicieli, których ogień podsycał się z każdym to nowym kieliszkiem wina.
 Po jakimś czasie nieznajomy odezwał się do niej, ale powiedział jej tylko jedno.

- Widzę, że jesteś tu od niedawna...Radzę ci uciekać przy najbliższej okazji.- ściszył głos do maksimum.- Ja siedzę w tym bagnie od pięciu lat. Uwierz mi, kiedy tylko zobaczysz małą szparę, przez którą sączy się choćby nikłe światło, uciekaj i biegnij nawet się nie odwracając.- powiedział śmiertelnie poważnie.

- Ale...dlaczego proponujesz to mi a sam nic nie zrobisz?- chłopak spojrzał na nią z oczami jak dwie czarne studnie bez dna, aż cofnęła się mimowolnie.

- Ponieważ mnie już wciągnęło..A jak cię wciągnie, to już nie puści. - powiedział i nie odezwał się do niej ani słowem więcej.
Cała noc spłynęła im na tym, że Josh i Jenny, jak się później okazało,  pili i śmiali się a o 6:00 wszyscy poszli spać. Minako, której głowa ciążyła od słów i pustych oczu niewolnika, jak tylko położyła głowę na poduszkę, zasnęła z prędkością światła.




*                         *                               *
Minako obudziła się około godziny 20, Josh i Jenny odsypiali jeszcze kaca.
Nie mając co robić, usiadła przy oknie, i już od ponad trzech godzin wpatrywała się w spływające po szybkie łzy nieba.
Śledziła uważnie ścigające się  krople.Przypominały jej one dzieci podczas zabawy w berka. Gra rozpoczyna   się   od jednego dziecka, chłopca bądź dziewczynki. Zazwyczaj grę rozpoczynają dziewczyny. Jedna biegnie sama przez plac, a zaraz dołącza kolejne dziecko, chłopiec. Potem kolejne i kolejne... Złączają się w jedną, spójną całość. Gdy tak biegną obok siebie, próbując się złapać, płeć, która rozpoczęła ową grę, zaczyna ją kończyć. Odłącza się wpierw jedna, mówiąc, że berek to nudna i prostacka gra dla chłopców. Za nią idą kolejne.
Pozostają w końcu tylko chłopcy i jedna dziewczynka, Minako w tym przypadku. Są razem do końca, aż wszyscy się nie zmęczą.
Tak właśnie było za dzieciństwa Minako.. I tak samo było z płynącymi kropami.
Dziewczyna patrząc na rozgrywającą się przed jej oczyma scenę, zaczynała popadać w dziwną aczkolwiek rozkoszną melancholię. Nie wiedziała, czy jeszcze kiedyś ich spotka i czy znów pobawią się jak kiedyś.
Dotknęła dłonią policzka, lecz ku jej zdziwieniu on nadal był suchy.
Może to koniec? Może wyczerpała całe swe pokłady gorzkich łez?
A może straciła już wszystką energię, potrzebną do życia, i upadnie zaraz bezwładnie jak lalka, którą niegdyś była?
Zegar wybił północ. Zza zasłony wyjrzała srebrny księżyc a Minako ruszyła ku niemu, niczym kuszona owocem grzechu. Dotknęła dłonią zimnej szyby, odwróciła się i jak zahipnotyzowana podeszła do drzwi, którymi wyszła na korytarz. Nie oglądając się za siebie, szła równo po zimnych kafelkach, nie czując zimna bosymi stopami.
Była jakby pogrążona we śnie, którego niedokońca pojmowała.
Ocknęła się niespodziewanie stojąc przy drzwiach wejściowych, o mało nie upadając na Wysoki wazon z kwiatami, którego brzęk mógłby obudzić Chestera, starego lokaja, który pomimo podeszłego wieku słuch miał dobry jak dawniej.
Różowowłosa stała chwilę, przypatrując się bogato zdobionym drzwiom. Pewnie stałaby tak dłużej, gdyby nie przypomniała jej się pustego     niewolnika.
Złapała szybko za klamkę i nerwowym ruchem pociągnęła ku sobie. Drzwi otwarły się z głuchym jękiem. Minako obejrzała się z przestrachem przez ramię, jednak nie widząc nikogo ani niczego podejrzanego, wymknęła się z domu.
Będąc już na zewnątrz, spojrzała się na księżyc i nie zwracając zbytniej uwagi na otoczenie, zbiegła po kamiennych schodkach i zaczęła biec ku małemu laskowi, chcąc się skryć prze latarniami, które zdawały się świecić dziś jaśniej niż kiedykolwiek, lekko podrażniając jej skórę.
Jej oddech nieznacznie przyspieszył, jej nogi coraz sprawniej poruszały się w coraz to gęstszym lesie.
Nagle usłyszała skowyt psa i głos jakiegoś mężczyzny. W mgnieniu oka w jej głowie pojawił się obraz, jaki naświetliła jej kiedyś Sadako. Wysocy i postawni mężczyźni z żylastymi psami u boku, którzy wydali komendę by te udały się w pogoń. Pogoń za zwierzyną...
W pogoń za nią.

Dziewczyna zaczęła biec w szaleńczym tępię, a jej długa nocna koszula zaczepiała się o każdą nawet najmniejszą gałąź.
W żyłach wrzała jej gorąca krew a w gardle zbierała się żółć.
Minako nie była przyzwyczajona do takiego wysiłku.
Na jej twarzy były liczne drobne rozcięcia oraz błoto. Nogi spływały jej krwią, tylko pobudzając psy do dalszego biegu.

Za sobą słyszała głosy. Coraz wyraźniejsze i coraz bliższe.
Przez chwilę nawet poczuła gorący psi oddech na swej łydce. Gdy już myślała, że już po niej, nagle zaczęła spadać.
Tak po prostu.
Biegła i biegła aż jej stopy oderwały się od ziemi, niczym niesione przez niewidzialne skrzydła.
Lecz zamiast lecieć w górę, ona spadała w dół.
Trwało to zaledwie kilka sekund, ale jej zdawałoby się wieczność.
Nagle wpadła do lodowatej wody.
Wyczerpana zaczęła bezmyślnie młócić rękoma wodę. Nie dość, że była na skraju omdlenia, to jeszcze nie potrafiła pływać.
Gdy już miała opadać na dno, czyjeś dłonie złapały ją w tali. Ale nie męskie, o nie.
Te były małe i delikatne.
Osoba którą była jej zbawicielem, bądź nie, zaczęła wyciągać ją na brzeg. Położyła ją na ziemi.
Wykończone Minako, otworzyła na chwilę oczy. Ujrzała mokrą dziewczynę, po której włosach spływała woda.
Czyżby anioł? Jeśli tak, to upadły. Pomyślała, nim odpłynęła w ciemność.







*    *    *      *


Szybko się ten nasz rozdział pojawił, nie? Xd
No cóż, znudziło mi się pisanie rozdziałów, w których ona wciąż jest niewolnicą :)

Przypominam znów o ANKIECIE!!!!
Nawet nie wiecie jaki zaciesz miałam, że pojawił się ten jeden, jedyny głos xD
Zgaduję, że komentarzy wam się raczej pisać nie będzie chciało??
No cóż...znam ten ból xD

2 komentarze:

  1. Zaskoczę Cię. Napisałam komentarz xD
    I czekam na dalszy ciąg opowiadania, choć moim zdaniem zbytnio pośpieszyłaś się z ucieczką głównej bohaterki. Wyszło to za szybko i za prosto :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś, i to bardzo xd
      miło :3
      No cóż mogę napisać, też tak uważam, ale tak jakoś mnie...ssało xD
      Dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że następne rozdziały cię nie rozczarują :)
      ~Lady Darkness
      PS- łał, jak formalnie xd

      Usuń