Palą mnie płuca, gardło boli a skóra piecze, jakby ktoś właśnie ją ze mnie zrywał.
Jestem taka wykończona. Brak mi sił nawet na to, by otworzyć oczy lub zaczerpnąć tchu.
Jest mi zimno i ciepło równocześnie.
Czuję się jakbym spała na jawie, nie mogąc się obudzić...
A może to wcale nie przez brak sił i wielką utratę krwi, może umarłam i tyle...
Jedyne uczucia jakie we mnie dominują, to pustka i monotonne znudzenie. Widzę czerń, czuję czerń, jestem w czerni.
Nawet gdybym mogła, nie otworzyłabym oczu i nie powróciła do życia. Zimnego i ostrego, jak samurajski miecz, przecinający nęcącą ciszę.
Myśl o Sadako nawet nie podnosiła mnie, ratując od najgorszej rzeczywistości. To nie ona uratowała mnie z lodowatego nurtu rzeki, który sprawił, że me ciało odrętwiało, umysł nie był zdolny do najmniejszej czynności a ja byłam gotowa stać się lekką i zdominowaną.
No właśnie, nie ona.
Spróbowałam uchylić powieki, poruszyć palcami, lecz na próżno.
Nie poddawałam się jednak, nie po to ta ciemna dziewczyna wskakiwała za mną w zimną toń, bym tak po prostu odeszła, tak bez walki.
Świat powoli zaczął mi się ukazywać, nabierać barw i wyostrzać kształty. Gdy miałam już otworzone oczy, rozprostowałam powoli palce i pomachałam nimi. Czyli że żyje, to dobry znak.
Usiadłam i podparłam się dłońmi na łóżku. Zwiesiłam głowę i przekręciłam swój tułów tak, by moje nogi zwisały bezwładnie z łóżka. Gdy podniosłam twarz, zobaczyłam, że tamta dziewczyna stoi przy ścianie, ze skrzyżowanymi rękami i mi się przygląda.
Zaprało mi dech w piersiach... Była piękna. Miała jasną, prawie, że bladą cerę, piękne, duże i niebieskie oczy, okolone gęstymi rzęsami. Jej usta były słodkie, dolna warga była niezwykle duża, ale nie wyglądała jak u karpia wielkanocnego xd, górna zaś była cienka. Miała nosek średnich rozmiarów (męczą mnie opka, gdzie każda główna ma mały ^^). Włosy, tak jak mi się zdawało tamtej nocy, miała czarne i gęste, dosięgały jej one do połowy pleców.
Jej sylwetka była szczupła, przez czarne legginsy i obciskającą bluzkę, można było zobaczyć wystające koście bioder oraz obojczyka. Nie była ona jednak wychudzona. Jej nogi nie były jak dwa słupy, tylko miały swoje kształty a jej talia zwężała się doskonale. Biodra również nie były wąskie, tylko posiadały piękny, zaokrąglony kształt. Odniosłam jednak wrażenie, że miała trochę ciut za szerokie ramiona i za bardzo wyprostowane. Nie jestem tylko pewna, czy to aby nie dodaje jej uroku. Na jej ramionach widać było mięśnie. Niewielkie, ale jednak.
Gdy znów powróciłam do jej twarzy, zobaczyłam, że wciąż mierzy mnie tym chłodnym i ostrym spojrzeniem.
Zawstydzona spuściłam wzrok, zakrywając swą twarz włosami tak, by ukryć zdradliwe rumieńce.
- Nie sztuką jest się obudzić, lecz tego chcieć.- powiedziała głosem spokojnym, prawie, że wypranym z emocji, powiedziałabym. Jednak w głębi jej chłodnych oczu, można było dostrzec kłębinę wielu emocji. Spojrzałam na nią z szeroko otwartymi oczami, nie wiedząc, skąd ona mogła wiedzieć jaką walkę właśnie ze sobą stoczyłam. Ona przewróciła tylko oczami, odbiła od ściany nogą i podeszła do mnie płynnym, kocim ruchem. Można było jednak spostrzec, że nie był to zamierzany efekt, a nawet niechciany. Usiadła obok mnie na łóżku i podała mi dłoń w iście chłopięcy sposób.
- Elis. - mówiąc to uśmiechnęła się do mnie, a raczej podniosła jedną stronę ust, odsłaniając aparat ortodontyczny z różowymi gumkami(no co? taki fetysz xdd) Zaśmiałam się mimowolnie.
- Różowe?- spytałam na co ona wzruszyła ramionami,
- Dałam wolną wolę przyjaciołom... I stwierdzam, że mogło być gorzej.- zaśmiała się, trwało to jednak tylko chwilę.
- Minako.- odpowiedziałam dopiero i przekręciłam głowę.- Elis to skrót od...
- Tak, ale nie nazywaj mnie tak bo odgryzę ci język..I to dosłownie.- przerwała mi.- Minako to japońskie imię? Nie wyglądasz mi na Azjatkę.- powiedziała i odchyliła się do tyłu, opierając o ramę łóżka. Nie pytała o nic i za to byłam jej wdzięczna. Postanowiłam jej jednak wszystko opowiedzieć. Co najwyżej może mnie wyśmiać, ale należą jej się jakieś wyjaśnienia.
Zaczęłam więc od początku... Od tego kim, albo raczej czym jestem. Kim jest Sadako. Jak znalazłam się w jej ''posiadaniu'', jak trafiłam do Josha. Co tam...robiłam, jak mnie traktowano. Powiedziałam jej nawet o moich przemyśleniach i nowopozanym niewolniku.
Elis nic nie mówiła. Marszczyła tylko nos i mrużyła oczy co jakiś czas, a gdy mówiłam jej o ''gwałtach'' wyglądała tak, że zaczęłam się jej bać i zastanawiać się, czy aby niema zamiaru w tej właśnie chwili wyjść i pójść zabić blondyna własnoręcznie.
- No więc...- powiedziałam i zaczęłam masować swoje ramie.
- No więc..- powtórzyła ona i wstała.
- Czyli, że mi nie uwierzyłaś i masz mnie za wariatkę?- spytałam zrezygnowana.
- Nie...wcale. To co powiedziałaś nie jest niczym nowym, poza tym wiem o projekcie ,,Hybrid Child''- powiedziała najnormalniej w świecie, a ja nie wierzyłam własnym uszom. - Widzisz... Interesuję się wieloma rzeczami, znam wielu ludzi i wiele ludzi zna mnie, choć nie są to raczej znajomości.. normalne i przyjazne.- podrapała się z zakłopotaniem po karku, odkręcając się do mnie tyłem.- Zgaduję również, że nie masz zielonego pojęcia, gdzie mieszkałaś i gdzie szukać swej ''matki''.- bardziej stwierdziła niż spytała.- Z tego co zrozumiałam, nie więziła cię, żyłaś normalnie, bawiłaś się z innymi dziećmi. Wolała jednak utrzymywać cię w kompletnej niewiedzy... Dla twojego bezpieczeństwa, oczywiście...- złapała się za podbródek i stanęła w miejscu, nie odzywając się przez lite dziesięć minut. Czekałam jednak spokojnie, nie chcą jej przeszkadzać. Gdy skończyła swą wewnętrzna naradę, spojrzała na mnie przenikliwie.
- Wiesz co, znajdywanie twojej matki będzie dość trudne, zważywszy na to, że mieszkałyście w jakieś toćkę bezludnej wiosce, a twoja opiekunka niezbyt korzystała z różnych portali i tym podobnych... Same poszukiwania mogą zająć ponad miesiąc, dwa. Nawet gdy ją znajdziemy, uważam, że powinnaś jeszcze zostać na trochę u mnie.- moje oczy momentalnie się powiększyły a ja wstrzymałam oddech... Czyżbym się przesłyszała?- Znam się na takich ludziach... To typy myślicieli. Obserwował cię pewnie od dawna, idealnie wybrał swą ofiarę.. Nie tylko ze względu na to czym jesteś, ale i również to, że musiałaś nie wiedzieć gdzie jesteś, kim jesteś i w ogóle i w szczególe.. No cóż, nie podda się od razu. Nie będzie cię raczej szukał, poczeka jakiś czas aż jakimś cudem odnajdziesz swą matkę i do niej wrócisz, a następnie złoży wam 'miłą' wizytę.- zakończyła. Może i nie zrozumiałam wszystkiego idealnie, ale wystarczająco, by wiedzieć najważniejsze rzeczy.
- Czyli, że... Masz jakiś plan względem mnie?
- Plany to można mieć, gdy się chce kogoś przelecieć.- powiedziała westchnąwszy a ja zarumieniłam się na to sformułowanie. - Tak, dobrze zrozumiałaś. Polubiłam cię, podziwiam ludzi, którzy wciąż jakoś trzymają się po...- zadrżała na to. Chodziło jej pewnie o gwałt.- Póki co będziesz u mnie mieszkać. Nie żyje niestety jeszcze sama, bo nie jestem pełnoletnia. Mam dopiero tą nieszczęsną piętnastkę. - mruknęła. Przyjrzałam się jej lepiej... No tak, to możliwe, choć wygląda niezwykle dorośle. - Oczywiście moim rodzicom ani mru mru. Ale póki co nie musimy się o to martwić.
Dziwnym zrządzeniem losu, wyjechali wczoraj wieczorem na jakąś delegację, która będzie trwała około dwóch-trzech miesięcy.- powiedziała to tak, jakby często wyjeżdżali.
- To może zaczniemy od opatrywania twoich ran?
* * * *
Ohayo!
Wiem, że jest strasznie krótkie, ale jakoś tak pasowało mi, by skończyć w tym momencie.
Co jak co, ale z niewiadomych powodów, jestem w pewien sposób dumna z tego rozdziału. Choć krótki, dupa i mój, to tak jakoś mi się podoba :3
Nie będę przynudzać, całuski *rzuca śliną w ich stronę* !
Jedyne uczucia jakie we mnie dominują, to pustka i monotonne znudzenie. Widzę czerń, czuję czerń, jestem w czerni.
Nawet gdybym mogła, nie otworzyłabym oczu i nie powróciła do życia. Zimnego i ostrego, jak samurajski miecz, przecinający nęcącą ciszę.
Myśl o Sadako nawet nie podnosiła mnie, ratując od najgorszej rzeczywistości. To nie ona uratowała mnie z lodowatego nurtu rzeki, który sprawił, że me ciało odrętwiało, umysł nie był zdolny do najmniejszej czynności a ja byłam gotowa stać się lekką i zdominowaną.
No właśnie, nie ona.
Spróbowałam uchylić powieki, poruszyć palcami, lecz na próżno.
Nie poddawałam się jednak, nie po to ta ciemna dziewczyna wskakiwała za mną w zimną toń, bym tak po prostu odeszła, tak bez walki.
Świat powoli zaczął mi się ukazywać, nabierać barw i wyostrzać kształty. Gdy miałam już otworzone oczy, rozprostowałam powoli palce i pomachałam nimi. Czyli że żyje, to dobry znak.
Usiadłam i podparłam się dłońmi na łóżku. Zwiesiłam głowę i przekręciłam swój tułów tak, by moje nogi zwisały bezwładnie z łóżka. Gdy podniosłam twarz, zobaczyłam, że tamta dziewczyna stoi przy ścianie, ze skrzyżowanymi rękami i mi się przygląda.
Zaprało mi dech w piersiach... Była piękna. Miała jasną, prawie, że bladą cerę, piękne, duże i niebieskie oczy, okolone gęstymi rzęsami. Jej usta były słodkie, dolna warga była niezwykle duża, ale nie wyglądała jak u karpia wielkanocnego xd, górna zaś była cienka. Miała nosek średnich rozmiarów (męczą mnie opka, gdzie każda główna ma mały ^^). Włosy, tak jak mi się zdawało tamtej nocy, miała czarne i gęste, dosięgały jej one do połowy pleców.
Jej sylwetka była szczupła, przez czarne legginsy i obciskającą bluzkę, można było zobaczyć wystające koście bioder oraz obojczyka. Nie była ona jednak wychudzona. Jej nogi nie były jak dwa słupy, tylko miały swoje kształty a jej talia zwężała się doskonale. Biodra również nie były wąskie, tylko posiadały piękny, zaokrąglony kształt. Odniosłam jednak wrażenie, że miała trochę ciut za szerokie ramiona i za bardzo wyprostowane. Nie jestem tylko pewna, czy to aby nie dodaje jej uroku. Na jej ramionach widać było mięśnie. Niewielkie, ale jednak.
Gdy znów powróciłam do jej twarzy, zobaczyłam, że wciąż mierzy mnie tym chłodnym i ostrym spojrzeniem.
Zawstydzona spuściłam wzrok, zakrywając swą twarz włosami tak, by ukryć zdradliwe rumieńce.
- Nie sztuką jest się obudzić, lecz tego chcieć.- powiedziała głosem spokojnym, prawie, że wypranym z emocji, powiedziałabym. Jednak w głębi jej chłodnych oczu, można było dostrzec kłębinę wielu emocji. Spojrzałam na nią z szeroko otwartymi oczami, nie wiedząc, skąd ona mogła wiedzieć jaką walkę właśnie ze sobą stoczyłam. Ona przewróciła tylko oczami, odbiła od ściany nogą i podeszła do mnie płynnym, kocim ruchem. Można było jednak spostrzec, że nie był to zamierzany efekt, a nawet niechciany. Usiadła obok mnie na łóżku i podała mi dłoń w iście chłopięcy sposób.
- Elis. - mówiąc to uśmiechnęła się do mnie, a raczej podniosła jedną stronę ust, odsłaniając aparat ortodontyczny z różowymi gumkami(no co? taki fetysz xdd) Zaśmiałam się mimowolnie.
- Różowe?- spytałam na co ona wzruszyła ramionami,
- Dałam wolną wolę przyjaciołom... I stwierdzam, że mogło być gorzej.- zaśmiała się, trwało to jednak tylko chwilę.
- Minako.- odpowiedziałam dopiero i przekręciłam głowę.- Elis to skrót od...
- Tak, ale nie nazywaj mnie tak bo odgryzę ci język..I to dosłownie.- przerwała mi.- Minako to japońskie imię? Nie wyglądasz mi na Azjatkę.- powiedziała i odchyliła się do tyłu, opierając o ramę łóżka. Nie pytała o nic i za to byłam jej wdzięczna. Postanowiłam jej jednak wszystko opowiedzieć. Co najwyżej może mnie wyśmiać, ale należą jej się jakieś wyjaśnienia.
Zaczęłam więc od początku... Od tego kim, albo raczej czym jestem. Kim jest Sadako. Jak znalazłam się w jej ''posiadaniu'', jak trafiłam do Josha. Co tam...robiłam, jak mnie traktowano. Powiedziałam jej nawet o moich przemyśleniach i nowopozanym niewolniku.
Elis nic nie mówiła. Marszczyła tylko nos i mrużyła oczy co jakiś czas, a gdy mówiłam jej o ''gwałtach'' wyglądała tak, że zaczęłam się jej bać i zastanawiać się, czy aby niema zamiaru w tej właśnie chwili wyjść i pójść zabić blondyna własnoręcznie.
- No więc...- powiedziałam i zaczęłam masować swoje ramie.
- No więc..- powtórzyła ona i wstała.
- Czyli, że mi nie uwierzyłaś i masz mnie za wariatkę?- spytałam zrezygnowana.
- Nie...wcale. To co powiedziałaś nie jest niczym nowym, poza tym wiem o projekcie ,,Hybrid Child''- powiedziała najnormalniej w świecie, a ja nie wierzyłam własnym uszom. - Widzisz... Interesuję się wieloma rzeczami, znam wielu ludzi i wiele ludzi zna mnie, choć nie są to raczej znajomości.. normalne i przyjazne.- podrapała się z zakłopotaniem po karku, odkręcając się do mnie tyłem.- Zgaduję również, że nie masz zielonego pojęcia, gdzie mieszkałaś i gdzie szukać swej ''matki''.- bardziej stwierdziła niż spytała.- Z tego co zrozumiałam, nie więziła cię, żyłaś normalnie, bawiłaś się z innymi dziećmi. Wolała jednak utrzymywać cię w kompletnej niewiedzy... Dla twojego bezpieczeństwa, oczywiście...- złapała się za podbródek i stanęła w miejscu, nie odzywając się przez lite dziesięć minut. Czekałam jednak spokojnie, nie chcą jej przeszkadzać. Gdy skończyła swą wewnętrzna naradę, spojrzała na mnie przenikliwie.
- Wiesz co, znajdywanie twojej matki będzie dość trudne, zważywszy na to, że mieszkałyście w jakieś toćkę bezludnej wiosce, a twoja opiekunka niezbyt korzystała z różnych portali i tym podobnych... Same poszukiwania mogą zająć ponad miesiąc, dwa. Nawet gdy ją znajdziemy, uważam, że powinnaś jeszcze zostać na trochę u mnie.- moje oczy momentalnie się powiększyły a ja wstrzymałam oddech... Czyżbym się przesłyszała?- Znam się na takich ludziach... To typy myślicieli. Obserwował cię pewnie od dawna, idealnie wybrał swą ofiarę.. Nie tylko ze względu na to czym jesteś, ale i również to, że musiałaś nie wiedzieć gdzie jesteś, kim jesteś i w ogóle i w szczególe.. No cóż, nie podda się od razu. Nie będzie cię raczej szukał, poczeka jakiś czas aż jakimś cudem odnajdziesz swą matkę i do niej wrócisz, a następnie złoży wam 'miłą' wizytę.- zakończyła. Może i nie zrozumiałam wszystkiego idealnie, ale wystarczająco, by wiedzieć najważniejsze rzeczy.
- Czyli, że... Masz jakiś plan względem mnie?
- Plany to można mieć, gdy się chce kogoś przelecieć.- powiedziała westchnąwszy a ja zarumieniłam się na to sformułowanie. - Tak, dobrze zrozumiałaś. Polubiłam cię, podziwiam ludzi, którzy wciąż jakoś trzymają się po...- zadrżała na to. Chodziło jej pewnie o gwałt.- Póki co będziesz u mnie mieszkać. Nie żyje niestety jeszcze sama, bo nie jestem pełnoletnia. Mam dopiero tą nieszczęsną piętnastkę. - mruknęła. Przyjrzałam się jej lepiej... No tak, to możliwe, choć wygląda niezwykle dorośle. - Oczywiście moim rodzicom ani mru mru. Ale póki co nie musimy się o to martwić.
Dziwnym zrządzeniem losu, wyjechali wczoraj wieczorem na jakąś delegację, która będzie trwała około dwóch-trzech miesięcy.- powiedziała to tak, jakby często wyjeżdżali.
- To może zaczniemy od opatrywania twoich ran?
* * * *
Ohayo!
Wiem, że jest strasznie krótkie, ale jakoś tak pasowało mi, by skończyć w tym momencie.
Co jak co, ale z niewiadomych powodów, jestem w pewien sposób dumna z tego rozdziału. Choć krótki, dupa i mój, to tak jakoś mi się podoba :3
Nie będę przynudzać, całuski *rzuca śliną w ich stronę* !
Lady Darkness


